10 lipca 2017

Do łezki łezka, aż będę niebieska...

...bardziej trafnie byłoby szara,

...bowiem o szarych łezkach będzie dziś mowa.

Rok temu, niemalże dokładnie rok temu, kupiłam sobie materiał. 
Leżał i czekał, czekał i leżał, aż się doczekał.

Uszyłam sobie bluzkę. Nieco szerszą niż poprzednie i tym razem z krótkim rękawem.
Za wzór posłużyła mi dawno temu nabyta w sklepie, która jest prosta jak drut, ale ma niecodzinnie lekko bufiaste rękawy i to one właśnie nadają jej uroku. Nieidealnie skopiowałam "bufy, rękawy i dekolt obszyłam lamówką...i voila!

Obecnie moja ukochana, bo przez te łezki taka "najmojsza" ze wszystkich moich.


Poniżej widać troszkę "bufy" rękawów, i trochę ichnią lamówkę oraz obszycie dekoltu (następnym razem niecą ją skrócę, bo ciutkę odstaje).


Modelka ze mnie jak z koziej dupy trąba, ale chciałam przylansować się jakimś zdjęciem z miasta. Zdjęcia zostają, ale lepiej mi wychodzi fotografowanie miejsc beze mnie :)



A tu "selfie" z mistrzem ;)

Taki mały i prosty uszytek, a tak cieszy!

Pozdro!

30 czerwca 2017

Oliwka

Dzień dobry!

Moje tempo pracy nie powala, ale coś tam dłubię.
Uszyłam córce spodenki, które jeszcze nie są obfotografowane i nie wiem czy będą :)

I uszyłam też Zosi sukienkę. Niby zwyczajną, ale tak mi się podoba, że są zdjęcia i wpis jest.

Voila!
ze studia domowego na komodzie...

 kilka z pobliskiego trawnika...



 i z ulicy...



Dane techniczne: przerobiony model 16 z Ottobre 4/2016 (rozmiar 110). Podkreślam, że bardzo przerobiony!
Materiał: cienka dzianina w piramidy i ściągacze zakupiona w Polsce.

Nieskromnie napiszę, że sama bym taką nosiła :)
Pozdrawiam!

P.S. Pomysł kolorowych ściągaczy miała moja córka, "...żeby nie była taka smutna (sukienka)".
Pomocnica rośnie mi ma schwał!

30 maja 2017

1584 trójkąty...

Dzień dobry!

Dziecko wyrosło mi z poprzedniego quiltu i była potrzeba, a przede wszystkim chęć na stworzenie nowego.
Od dawna zakochałam się w tym wzorze. Wizja tęczowych trójkątów pobudza wyobraźnię! Można z nich stworzyć przeróżne bloki!


Jednak ja postwiłam na... wzór w choinkę.



Samo zszywanie było żmudne, ale jakoś poszło. Najgorzej wspominam wycinanie i pikowanie!
Moja maszyna ledwo dała radę, a w międzyczasie musiałam zawieźć ją do kiepskiego mechanika, ale jej stan nieco się polepszył i udało się zakończyć mój dream quilt :)


Jestem z niego dumna!


Choć swoje niedoskonałości ma!


Podszewka jest też lamówką.


A oto Twórczyni i Właścicielka :)


Tak prezentuje się w całej okazałości.


 Dane techniczne:
-10 jednolitych kolorów Kona cotton,
- tył i lamówka 100% bawełna granat w białe zygzaki,
- każdemu trójkątowi Kony Roberta Kaufmana towarzyszy trójkąt zielono-białej pipetki 100% bawełna,
- wewnątrz poliestrowa ocieplina.

W sumie to 1584 trójkąty ( 22 rzędy pionowe i 18 poziomych, co czyni 44 w rzędzie pionowym i 36 w poziomym), co ostatecznie  daje rozmiar 138 cm x 178 cm, czyli zadowalający.
Mammamija jak to policzyłam, to sama w  to nie wierzę!

Dumnam zdecydowanie, choć pikowanie nie jest wszędzie idealne :)

26 kwietnia 2017

Nowości...

Co u mnie? Ktoś ciekaw?

Uprawiam ostatnio tzw. slow life. Niespiesznie tworzę na potrzeby własne, domowników i potencjalnych Klientów :)

Wzięłam nawet kilka dni temu udział w dzielnicowych targach. Wprawdzie pasowałam tam jak słoń w składzie porcelany, ale kolejne ciekawe doświadczenie na moim koncie. A do tego kilku osobom spodobały się moje nieśmiertelne dzieci - portmonetki, więc market oceniam na plus!

Dziś pokażę Wam za to najnowsze torby i plecaki. Dwa duety, które powstały z przypadku. Jak zwykle pojechałam po materiał na co innego, a te dwa zaczęły do mnie krzyczeć...., więc je wzięłam i oto efektowne efekty :)



Materiał mocny, tapicerski. Podszewka, kieszenie i wygoda. Tak chyba w skrócie bym je opisała.
Sam swój prototypowy plecak użytkuję bez przerwy i cenię sobie wolność rąk.

A tu udana sesja toreb na mnie. Plecaki jeszcze pachną świeżością, więc sesji nie mają.





To chyba tyle.
A co u Was na tapecie?
U mnie coś dużego!...ale o tym wkrótce :)

6 marca 2017

Powiew wiosny...

Wiosna idzie niezaprzeczalnie. Drażni się, kaprysi, grzeje, a za chwile smaga wiatrem lub zwilża deszczem..., ale idzie i tego się trzymajmy!

Wraz z wiosną zachciało mi się wiosennego materiału i zobaczyłam bohatera tego wpisu, musiałam go zdobyć, choć łatwe to to nie było.

Pierwotnie miało być coś dla mnie, potem ... jak zwykle uznałam, że lepiej uszyć coś dla Zosi.
Korzystałam z ulubionego wykroju z Ottobre 4/2014 model 16. Dodałam kieszeń jak w tej bluzie i voila!






...ale w tę sobotę uznałam, że starczy mi jeszcze materiału na bluzkę dla mnie! Złapałam nożyce i dość prędko uszyłam sobie kolejny, prosty klasyk.


..żeby dnia następnego zorganizować wspólną sesję :) 


Uwierzcie mi, że rękami i nogami bronię się przed takimi zestawami matka-córka :) Raczej będziemy nosić swoje wdzianka osobno, ale do potrzeb sesji niedzielnej wyglądałyśmy tak :)






Niestety mam świadomość, że z tymi uszytkami nie posunęłam się do przodu. Nie oszukujmy się, nie są wymagające ani skomplikowane. Poszłam na łatwiznę.

Tak jak wspomniałam ostatnio na fp sama czasami nie wiem co wolę bardziej: robić zdjęcia czy tworzyć :)

Obiecuję, że następny wpis dotyczący szycia będzie inny. Może uda mi się stworzyć coś bardziej skomplikowanego. Spróbuję okiełznać wewnętrznego lenia i choć odrobinę utrudnić sobie życie i nabyć nowej umiejętności!

A Wy lubicie podnosić sobie poprzeczkę?
Uściski!

19 lutego 2017

Czerwone jabłuszko...

W górę i w dół, w górę i w dół...życiowy roller coaster...

Po chwili ciszy i przerwy wracam fizycznie i psychicznie do Creaturry. Wracam bez spiny. Bez szału i bez wygórowanych nadziei, za to z satysfakcją. Wracam z wreszcie nowym uszytkiem, tym razem dla samej siebie.
Potrzeba matką wynalazku, oto dlaczego powstała ta bluzka. Szłam na parapetów i nie miałam co na siebie włożyć. Motyw stary jak świat. Znacie to?

Zapraszam na sesję z czerwonym jabłuszkiem :)






Jestem zwolennikiem prostoty. Jeśli więc forma jest prosta, szaleję coraz bardziej kolorem.
A czerwony lubię bardzo.



Oto krótka sesja z dziś. Słońce wreszcie przygrzało.
Uwagi techniczne:
-wykrój odrysowany z zakupionej kiedyś bluzki,
-materiał to cienka dzianina,
-rękawy i dekolt wykończone czerwonym ściągaczem (za mało materiału na rękawy zaowocowało takim długim ściągaczowym eksperymentem).

Moim zdaniem efekt na plus. Duma jest, a to najważniejsze :)
Pozdro!

8 lutego 2017

o torebkach....

Zgodnie z obietnicą daną samej sobie zamieszczam tu twory, których nie udało mi się ogarnąć i wrzucić tu, kiedy jeszcze nowością pachniały.

Tak było z tymi torebkami.
Usiadłam z tym moim pudłem tzw. T shirt yarn i sznurkami i wpadłam na pomysł torebki na drutach wydzierganej.
Do tego znalazłam piękne guziki Swarovskiego i voila!



Narodziła się wieczorowa klasyka w moim wydaniu.
Prostota górą!

Powstało już kilka bordowych, kilka czerwonych, czarnych i jedna, jedyna szara, która już poszła w świat.

Unikatowe egzemplarze, które pomieszczą najniezbędniejsze niezbędniki Kobiety.




I co myślicie?
Jedna nawet została zakupiona przez Natalię Grosiak z zespołu Micromiusic. Znacie? Lubicie?

Ale nie przejmujcie się, woda sodowa do głowy mi jeszcze nie uderzyła. Wręcz przeciwnie!

Uściski!