12 grudnia 2017

Dwie pieczenie na jednym ogniu...

Długo mnie tu nie było, ale nie siedzę bezczynnie na kanapie, o nie!

Uszyłam kilka dopieszczonych plecaków, wydziergałam kilka nowych portmonetek, uszyłam naprędce prostą czapkę dla Latorośli,..., ale dziś pokażę Wam dwa konkrety osobiste, tj. bluza dla mnie i sukienka dla Zosi.

W tę niedzielę udaliśmy się na plażę i pstryknęliśmy kilka zdjęć.

Najpierw ja.


Bluza w moim ulubionym kolorze, o który w sklepach ciężko. Mówię o zieleni właściwej, butelkowej, nasyconej, nie za jasnej i nie za ciemnej. Znalazłam ciepłą dresówkę i voila!


Łatwo nie było, bo jak zwykle improwizowałam. W efekcie sprułam ją dwa razy! Całkowicie! 
A szwy z tyłu i z przodu, to wynik błędu w szerokości. Przekombinowałam i trzeba było ciąć przez środek, żeby ją zwęzić. Efekt całkiem, całkiem. Ewolucje gimnastyczne da się wykonać, choć lepiej byłoby ze spodniami z dresówki do kompletu.


Co do dekoltu i wykończeń dołu i góry...ściągaczy brak. Wszystko z dresówki z braku kolorystycznie dobranych ściągaczy na stanie. Ciut za szeroko przy szyi i rękawach, ale mnie się tam podoba. Luźno, wygodnie i zielono! Wszystko co lubię.


Mężowi się podoba (o dziwo!) bardzo i złożył zamówienie na taką samą...zobaczymy czy prośby zostaną wysłuchane. Aaaaaaa!


 Przesyłam Wam ciepły buziak. I przechodzimy płynnie do Zosi i jej sukienki z resztek.


 Sztukowany dół sukienki daje radę i nie rzuca się w oczy. W każdym razie Młodej nie przeszkadza!


 Tył też pokombinowany, dzięki czemu prawie pozbyłam się tego bordowego materiału, a zalegał u mnie już długo, za długo.


Dziecko szczęśliwe, mama też, jeno to pierwsze za szybko rośnie!

Pierwotny zamysł był bez ściągaczy, ale będzie chyba zmieniony, żeby przedłużyć rękawy, które za szybko się kurczą.

Wciąż nie mam overlocka, więc materiał zawsze i tylko zabezpieczam zygzakiem, a dzianiny szyję ściegiem do materiałów elastycznych, czyli pochylonym zygzakiem.


Nawet buty nam się pięknie dopasowały. Normalnie cud miód! :)


A na koniec my na huśtawce.


I to by było na tyle! Pozdrawiam wchodzących i na wszelki wypadek życzę Wam bardzo Wesołych i bardzo spokojnych Świąt! I nie dajmy się zwariować w okresie przed świętami! Uściski! :*

15 sierpnia 2017

Na małe plecy...

Cóż innego może być na małe plecy jak nie worko-plecaki?

Uszyłam ich ostatnio dwa. Na specjalne zamówienia. Mój klasyk z misiem.




Kłapouchy bardzo lubi się w nich fotografować. Twarzowo mu, prawda?


A drugi zupełnie inny... w rekiny!




 Ośmiornica  na widok rekinów oszalała!


I do worka się schować chciała!


 Trochę jej to zajęło, bo cielsko ma spore,...ale jej się udało ...


...no prawie :)

Jak się domyślacie pierwszy plecak jest dla dziewczynki, drugi dla chłopca. 

Oba mają podszewki, oba bawełniane sznurki. Rożnice?
Jeden ma metalowe kółka na sznurki i Misia, a drugi klasyczne szlufki z materiału i Misia nie ma.

Wymiar idealny na małe plecy! Szczęśliwe małe plecy :)

PS. Kłapouchy oraz Ośmiornica zostały.
Plecaki, kryć małe skarby, już pojechały.

Lady in red...

...czyli babka w czerwone paski, bo kocha i paski i czerwień (nie tylko)!

Miała być na początek lata, będzie na koniec. Też może być. Nigdy wcześniej nie szyłam dla siebie sukienki z dzianiny, więc podchodziłam do sprawy jak do jeża.



Ostatecznie efekt mnie zadowala i to bardzo.




Wszystko leży jak trzeba, a nawet jakość jest tak dobra, że tyłek się nie wyciąga przy użytkowaniu na siedząco. Przetestowałam!



Spoko jest co nie?


Niestety ze mną to jest tak, że za pierwszym razem git, za drugim do d..., a za trzecim dopiero robię coś świadomie :)

Ze szczegółów...sukienka składa się z dwóch części. Dolna jest ciut szersza. Na styku jest gumka, żeby ładnie zgarniała przy talii. Dekolt i rękawy obszyte gotową lamówką. Wykrój: kombinowany, własny.

W szale satysfakcji kupiłam sobie już kolejną dzianinę "w chmurki", ale kolor jednak nietwarzowy, więc prędko drugiej kiecy nie będzie :)

Poza tym mam tysiąc zamówień indywidualnych i jest radość.

Niedługo otoczę się polską zielenią, za którą naprawdę tęsknie.

A wy już po, w trakcie czy przed wakacjami?

Pozdro!

10 lipca 2017

Do łezki łezka, aż będę niebieska...

...bardziej trafnie byłoby szara,

...bowiem o szarych łezkach będzie dziś mowa.

Rok temu, niemalże dokładnie rok temu, kupiłam sobie materiał. 
Leżał i czekał, czekał i leżał, aż się doczekał.

Uszyłam sobie bluzkę. Nieco szerszą niż poprzednie i tym razem z krótkim rękawem.
Za wzór posłużyła mi dawno temu nabyta w sklepie, która jest prosta jak drut, ale ma niecodzinnie lekko bufiaste rękawy i to one właśnie nadają jej uroku. Nieidealnie skopiowałam "bufy, rękawy i dekolt obszyłam lamówką...i voila!

Obecnie moja ukochana, bo przez te łezki taka "najmojsza" ze wszystkich moich.


Poniżej widać troszkę "bufy" rękawów, i trochę ichnią lamówkę oraz obszycie dekoltu (następnym razem niecą ją skrócę, bo ciutkę odstaje).


Modelka ze mnie jak z koziej dupy trąba, ale chciałam przylansować się jakimś zdjęciem z miasta. Zdjęcia zostają, ale lepiej mi wychodzi fotografowanie miejsc beze mnie :)



A tu "selfie" z mistrzem ;)

Taki mały i prosty uszytek, a tak cieszy!

Pozdro!

30 czerwca 2017

Oliwka

Dzień dobry!

Moje tempo pracy nie powala, ale coś tam dłubię.
Uszyłam córce spodenki, które jeszcze nie są obfotografowane i nie wiem czy będą :)

I uszyłam też Zosi sukienkę. Niby zwyczajną, ale tak mi się podoba, że są zdjęcia i wpis jest.

Voila!
ze studia domowego na komodzie...

 kilka z pobliskiego trawnika...



 i z ulicy...



Dane techniczne: przerobiony model 16 z Ottobre 4/2016 (rozmiar 110). Podkreślam, że bardzo przerobiony!
Materiał: cienka dzianina w piramidy i ściągacze zakupiona w Polsce.

Nieskromnie napiszę, że sama bym taką nosiła :)
Pozdrawiam!

P.S. Pomysł kolorowych ściągaczy miała moja córka, "...żeby nie była taka smutna (sukienka)".
Pomocnica rośnie mi ma schwał!

30 maja 2017

1584 trójkąty...

Dzień dobry!

Dziecko wyrosło mi z poprzedniego quiltu i była potrzeba, a przede wszystkim chęć na stworzenie nowego.
Od dawna zakochałam się w tym wzorze. Wizja tęczowych trójkątów pobudza wyobraźnię! Można z nich stworzyć przeróżne bloki!


Jednak ja postwiłam na... wzór w choinkę.



Samo zszywanie było żmudne, ale jakoś poszło. Najgorzej wspominam wycinanie i pikowanie!
Moja maszyna ledwo dała radę, a w międzyczasie musiałam zawieźć ją do kiepskiego mechanika, ale jej stan nieco się polepszył i udało się zakończyć mój dream quilt :)


Jestem z niego dumna!


Choć swoje niedoskonałości ma!


Podszewka jest też lamówką.


A oto Twórczyni i Właścicielka :)


Tak prezentuje się w całej okazałości.


 Dane techniczne:
-10 jednolitych kolorów Kona cotton,
- tył i lamówka 100% bawełna granat w białe zygzaki,
- każdemu trójkątowi Kony Roberta Kaufmana towarzyszy trójkąt zielono-białej pipetki 100% bawełna,
- wewnątrz poliestrowa ocieplina.

W sumie to 1584 trójkąty ( 22 rzędy pionowe i 18 poziomych, co czyni 44 w rzędzie pionowym i 36 w poziomym), co ostatecznie  daje rozmiar 138 cm x 178 cm, czyli zadowalający.
Mammamija jak to policzyłam, to sama w  to nie wierzę!

Dumnam zdecydowanie, choć pikowanie nie jest wszędzie idealne :)