9 kwietnia 2018

sponsorem dzisiejszego wpisu jest liczba 3

Ciągnę milion srok za ogon, w rezultacie zamieszczanie postów trwa sto lat.
Zebrałam dziś zatem tytułowe 3 uszytki, żeby pokazać je za jednym zamachem.

Voila!

Nr 1 to bluzka z wykorzystaniem resztek jednokolorowej dzianiny. Patrzcie rękawy. 


 Dziecię mi nie chciało pozować, więc ubogo z fotami, ale stylizacja piękna! Moim nieskromnym zdaniem!

Nr 2 to sukienka. Jest radosna i trochę niepraktyczna, bo nie bardzo jest gdzie ją nosić :)
Moja Latorośl woli wygodne spodnie lub getry!

 Sesja odbyła się w domu przy wielkim marudzeniu i ziewaniu.


Moje dziecko nawet znudzone jest bardziej fotogeniczne niż ja, taka karma :)


Na koniec nr 3, czyli coś dla mnie.


 Bluza ta pierwotnie miała cienką, granatową lamówkę  zamiast ściągacza przy dekolcie i nie było ściągacza na dole, ale...po poprawkach wygląda znacznie korzystniej.


Sesja na kantabryjskiej plaży w Loredo. Mieszkamy teraz dokładnie za moimi plecami w Santanderze i jesteśmy otoczeni boskimi krajobrazami
.
 W miarę możliwości, pogody i częstotliwości szycia postaram się Wam pokazywać te cudne widoki i plaże :)

Moje sesja jest z tego weekendu. Był piękny.
A fotografem był mój Mąż.


Tymczasem do następnego!
A dla chętnych podglądać moje drugie miejsce "artystycznego"wyżywania się (fotograficznego), zapraszam na www.polnocnywiatr.blogspot.com

Do następnego!